29.06.2006
Besuch in einer Opus Dei - Kirche
Video: Ein Besuch in der Kirche unserer Lieben Frau vom Frieden
"Die Kirche unserer Lieben Frau vom Frieden, wo die sterblichen Überreste des heiligen Josefmaria verehrt werden, ist ein Ort des Gebetes. Viele Menschen aus der ganzen Welt besuchen die Kirche, die Teil des Zentralsitzes des Opus Dei in Rom ist, um sich im Gebet an den heiligen Josefmaria zu wenden, oder um ihn für seine Fürsprache zu danken. (Sprache: Englisch)"
Sehr interessant!
13:39 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
24.06.2006
Kod-kicz da Vinci
Für unsere polnischen Freundinnen und Freunde:
Ricardo Estarriol // Gazeta Wyborcza, 19-V-2006
Ricardo EstarriolReżyser Ron Howard sporządził dzieło nieudolnie naśladujące styl Indiany Jonesa. Mimo że krytycy filmowi lubią zachowywać dystans do filmów, które oglądają na pokazach prasowych, w środę w sali Millennium City w Wiedniu słychać było śmiechy, kiedy profesor Robert Langdon (Tom Hanks) wyjawiał namaszczonym głosem granej przez Audrey Tautou wnuczce kustosza Luwru: „Ty jesteś ostatnią potomkinią Chrystusa".
Premiera filmu wieńczy dwuipółletnią kampanię promocyjną bodaj najdroższą w dziejach kina kosztującą aż 40 mln dol. w samych tylko USA. Użyto w niej technik powszechnie stosowanych w reklamie: sprowokować reakcje społeczne mniej lub bardziej żywiołowe, które okażą się korzystne dla zleceniodawcy.
Tydzień przed premierą Howard powiedział „Los Angeles Times", że „odbieranie komuś prawa do obejrzenia filmu jest czynem faszystowskim" oraz że „odradzanie komuś zobaczenia filmu jest postępowaniem ideologicznym wzbudzającym nienawiść". Kilka razy przy tym wymienił Opus Dei. A przecież Opus Dei powstrzymało się od wszelkich polemik na temat filmu, wiedząc, że w Hollywood takie spory napędzają kasę. Wojownicze słowa Howarda mogły się odnosić do osobistości kościelnych, które opowiedziały się za bojkotem jego filmu.
Strategia zalecana przez rzecznika Opus Dei Juana Manuela Morę polegającą na przedstawianiu Opus Dei takim, jakim jest naprawdę, zamiast polemizowania z wizją filmu, była skuteczna. Widać szefowie kampanii reklamowej filmu odczuli brak globalnej kontrowersji, którą chcieli wzbudzić.
Nonsensy „Kodu"
Film Howarda to „ostrzejsza wersja" ksiązki Dana Browna. Jej podstawową, cechą jest mieszanie fikcji i rzeczywistości. Fikcja to następująca historia: Jezus to zwykły człowiek, którego Bogiem ogłosił dopiero cesarz Konstantyn na soborze nicejskim w 325 r. i który powierzył swój Kościół Marii Magdalenie. Wskutek oporu apostołów Maria Magdalena musiała uciekać do Francji, gdzie dała początek prawdziwemu i tajnemu rodowi, który dotrwał do naszych dni.
Konstantyn rzekomo okroił przy tym Nowy Testament ze wszystkich ewangelii apokryficznych odnoszących się do stosunków Jezusa i Marii Magdaleny. W tym filmie wszystko jest względne i wszystko jest w zawieszeniu: dobro i zło, prawda i fałsz, także osoba Chrystusa.
Istnieje bogata literatura, która obnaża pseudohistoryczne zmyślenia książki i filmu. Źródła mówią jasno, że Jezus był uważany za Boga na długo przed Konstantynem. Historycy są zgodni co do tego, że cztery kanoniczne ewangelie pochodzą z lat 60-110 po Chrystusie.
Teoria o potomstwie Jezusa opiera się na tzw. Ewangelii Filipa, która jest rodzajem katechizmu sekty gnostyckiej walentynian, chociaż sam tekst o potomkach Jezusa wcale nie wspomina. Brown posłużył się nim, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego zasadniczym przesłaniem jest pogarda dla świata doczesnego w ogóle, a aktu seksualnego czy prokreacji w szczególności. Tekst nie mógł mieć na celu sugerowania intymnych stosunków Jezusa i Marii Magdaleny. Pocałunek w usta, który służy Brownowi za argument, to zwyczajowe pozdrowienie w kulturze semickiej.
Karykatura Opus Dei
Powieść i film malują karykaturę Opus Dei, którego ucieleśnieniem jest albinos Silas, zakonnik-przestępca. Ta przepaść między fikcją i rzeczywistością stała się przyczyną wielkiej fali zainteresowania rzeczywistym Opus Dei. -W 2005 r. rozdaliśmy 3 mln osób aż 15 mln folderów o organizacji. W samych Stanach od publikacji książki naszą stroną w internecie odwiedziło ponad 1 mln osób - ujawnia rzecznik Opus Dei w USA Peter Bancroft.
Słynna skrzynka sprzed Murray Hill
Dzięki temu Opus Dei mogło przedstawić przesłanie swego założyciela Josemarii Escrivy -jest instytucją dla tych mężczyzn i kobiet, którzy chcą naśladować Chrystusa w życiu codziennym w pracy i w rodzinie. Amerykańskie Opus Dei umieściło na bramie swojej nowojorskiej siedziby małą skrzyneczkę z folderami i przesłaniem: „ Jeśli jesteś fanem »Kodu da Vinci«, weź ulotkę". Sto gazet w USA opublikowało zdjęcie skrzynki, a potem pokazano ją w telewizjach na całym świecie.
W 2003 r. Brown oświadczył stanowczo, że jego książka jest „całkowicie oparta na faktach". - Wszystkie dzieła sztuki, miejsca, dokumenty historyczne i organizacje istnieją naprawdę - mówił. A ponieważ niektóre sceny umieścił w siedzibie Opus Dei w Nowym Jorku, jego Opus Dei też musiało być rzeczywiste. Jednak kilka miesięcy później Brown zmienił zdanie. Ze strony internetowej w cytowanym zdaniu wykreślił „całkowicie" i dodał: „To powieść, czyli fikcja literacka. Jej postaci oraz ich czyny nie są rzecz jasna rzeczywiste".
Ani anioły, ani diabły
W styczniu 2004 r. wikariusz regionalny Opus Dei Thomas Bohlin w liście do producentów filmu poprosił o usunięcie wzmianek o Opus Dei oraz o spotkanie z szefową działu filmowego koncernu Sony Amy Pascal. Dostał wymijającą odpowiedź. Ostatecznie zaś Ron Howard oświadczył w grudniu 2005 r., że film będzie całkowicie wierny książce, a wizerunek Kościoła oraz Opus Dei nie zostaną zmienione.
Tak się jednak nie stało. Howard wzbogacił książkową wersja o swój obraz Opus Dei, m.in. odstręczający komisarz Fache stał się członkiem Opus Dei, choć w książce Browna nim nie jest.
Biuro Opus Dei w Tokio napisało list do dyrektorów, akcjonariuszy i pracowników Sony (producenta filmu), w którym proponowało wiarygodne informacje o Dziele Bożym i prosiło, by umieszczono w czołówce filmu wyjaśnienie, że wszelkie podobieństwo postaci do osób i instytucji rzeczywistych jest przypadkowe. „Byłoby to znakiem szacunku dla postaci Chrystusa, historii Kościoła oraz przekonań religijnych widzów" - czytamy w liście.
Sony przemilczało list. Jego szefowie powinni teraz wyjaśnić swoim klientom, dlaczego postanowili pogwałcić kodeks postępowania własnej korporacji, który zaleca: „Nikomu nie wolno obrażać z powodu rasy lub religii, drwić lub komentować, lub zachowywać się w sposób budzący wrogość w miejscu pracy" ani stosować „promocji fałszywej, dezorientującej lub obelżywej dla kogoś innego".
Jak stwierdził Marco Carrogio, rzecznik Opus Dei, „nie jesteśmy ani aniołami, ani diabłami, lecz jedynie ludźmi z krwi i kości, którzy postępują słusznie lub błądzą, ale starają się realizować duchowy ideał, który wzbudza nasz podziw".
RICARDO ESTARRIOL jest członkiem Opus Dei. Był wieloletnim korespondentem hiszpańskiego dziennika „La Vanguardia" w Polsce oraz Europie Wschodniej.
11:08 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
23.06.2006
Das Opus Dei und das Das Zweite Vatikanische Konzil
Am 25. Januar 1959 überraschte Papst Johannes XXIII. die Welt mit der Ankündigung eines Ökumenischen Konzils. Den Gründer des Opus Dei erfüllte diese Nachricht mit großer Hoffnung, und er bat alle um ihr Gebet »für den guten Erfolg dieser großen Initiative, die das Ökumenische Konzil darstellt«.
Einige seiner Söhne sollten am Konzil teilnehmen, unter ihnen Alvaro del Portillo. In den Jahren des Zweiten Vatikanums suchten viele Konzilsväter die Begegnung mit Escrivá und baten ihn um seine Meinung zu den verschiedenen Themen.
Als er nach dem Abschluß des Konzils die Konzilsdokumente in Händen hielt, fand er den Geist des Opus Dei voll und ganz bestätigt: »Eine meiner größten Freuden bestand gerade darin zu sehen, wie das Zweite Vatikanische Konzil mit großer Klarheit die göttliche Berufung der Laien verkündet hat. Ohne Anmaßung darf ich sagen, daß das Konzil, was unseren Geist angeht, keinerlei Anlaß zu irgendeiner Änderung gegeben, sondern vielmehr all das bestätigt hat, was wir mit der Gnade Gottes seit so vielen Jahren schon leben und lehren. Das Hauptmerkmal des Opus Dei besteht nicht in einigen Techniken oder Methoden des Apostolates, auch nicht in einem bestimmten Aufbau, sondern in einem Geist, der geradewegs zur Heiligung der alltäglichen Arbeit hinführt.«
In der Kirchenkonstitution Lumen gentium heißt es: »Jedem ist also klar, daß alle Christgläubigen jeglichen Standes oder Ranges zur Fülle des christlichen Lebens und zur vollkommenen Liebe berufen sind. Durch diese Heiligkeit wird auch in der irdischen Gesellschaft eine menschlichere Weise zu leben gefördert.« Die allgemeine Berufung zur Heiligkeit war der Angelpunkt der Lehre des Opus-Dei-Gründers. So hatte er beispielsweise bereits in einem Dokument des Jahres 1930 niedergelegt: »Die Heiligkeit ist kein Privileg: Alle sind vom Herrn berufen, von allen erwartet er Liebe: von allen, wo immer sie auch stehen; von allen, unabhängig von ihrem Stand, ihrem Beruf oder ihrem Handwerk.«
Von Anfang an hatte er verkündet, daß alle Gläubigen »eine priesterliche Seele« besitzen, das heißt, am Priestertum Christi teilhaben. Am elften März 1940 schrieb er: »Mit priesterlicher Seele machen wir die Messe zum Mittelpunkt unseres inneren Lebens und streben danach, gemeinsam mit Christus zwischen Gott und den Menschen zu stehen.« Und das Konzilsdekret Presbyterorum ordinis bestätigt: »Jesus der Herr (…) gibt seinem ganzen mystischen Leib Anteil an der Geistsalbung, mit der er gesalbt worden ist. In ihm werden nämlich alle Gläubigen zu einer heiligen und königlichen Priesterschaft, bringen geistige Opfer durch Jesus Christus Gott dar und verkünden die Machttaten dessen, der sie aus der Finsternis in sein wunderbares Licht berufen hat. Es gibt darum kein Glied, das nicht Anteil an der Sendung des ganzen Leibes hätte.«
Daraus folgt, daß alle Gläubigen kraft ihrer mit der Taufe empfangenen Weihe in direkter Weise zu Aposteln bestellt sind. So formuliert es das Dekret Apostolicam actuositatem: »Die Kirche verwirklicht es [das Apostolat], wenn auch auf verschiedene Weise, durch alle ihre Glieder; denn die christliche Berufung ist ihrer Natur nach auch Berufung zum Apostolat.« Das war im Opus Dei seit seiner Gründung gelebte Wirklichkeit, doch als Beleg läßt sich auch ein Text anführen, den der heilige Josefmaria 1932 verfaßt hat: »Das Vorurteil, wonach die normalen Gläubigen sich darauf beschränken müßten, dem Klerus bei seinen kirchlichen Apostolaten Hilfestellung zu geben, ist entschieden zurückzuweisen. Es ist nicht gesagt, daß das Apostolat der Laien immer in einer Beteiligung am Apostolat der Amtskirche bestehen muß: das Apostolat ist ihr Auftrag. Und das nicht, weil sie ein kirchliches Amt übernommen hätten, sondern weil sie zur Kirche dazugehören; und diesen Auftrag erfüllen sie in ihrem Beruf, in ihrem Handwerk, in ihrer Familie, bei ihren Kollegen und Freunden.«
Wenn man beschreiben wollte, was der Gründer während des Konzils getan hat, dann müßte man sagen: er hat den Heiligen Geist mit intensivem Gebet, viel Arbeit und zahllosen Werken der Buße angefleht, diese allgemeine Kirchenversammlung zu einem guten Ende zu führen, und er hat seine Söhne und Töchter auf der ganzen Welt dazu gedrängt, dasselbe zu tun.
Im November 1965, noch während das Konzil tagte, weihte Papst Paul VI. das ›Centro ELIS‹ im römischen Stadtteil Tiburtino ein. Anwesend waren Tausende von Gläubigen, zahlreiche Bischöfe, die sich wegen des Konzils in Rom aufhielten, und der heilige Josefmaria Escrivá selbst. ELIS ist ein Bildungszentrum für die Arbeiterjugend in dieser damals noch sehr unterentwickelten Vorstadt. Schon der selige Papst Johannes XXIII. hatte dem Opus Dei dieses Zentrum anvertraut. Paul VI. sagte bei dieser Gelegenheit:
»Das alles hier ist Opus Dei!«
Später bekannte der heilige Josefmaria: »Ich war sehr bewegt. Ich war immer bewegt: von Pius XII., von Johannes XXIII. und von Paul VI., weil ich gläubig bin.«
13:32 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
22.06.2006
Opus Dei - Paul Fortunato - The New York Times
22:00 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
13.06.2006
Marianne Law - Opus Dei in England
Saints in the office aus The Tablet (UK).
Ziemlich beeindruckend!
23:19 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (1) | Per Email verschicken
11.06.2006
Opus Dei und Homosexualität - Jack Valero - Pink News
Wie es wirklich ist aus Petra's Blog Lumen de Lumine
Sie zitiert aus The Pink News einer Gay-Zeitung aus Großbritannien folgendes Interview Celibacy as the cure for homosexuality? Meet the real Opus Dei
*************
Von Benjamin Cohen
PinkNews.co.uk Exclusive
Despite a negative portrayal in The Da Vinci Code and media furore over Ruth Kelly’s involvement, Opus Dei member and senior representative Jack Valero, in the organisation’s first interview with the gay press, tells PinkNews.co.uk’s Benjamin Cohen how much happier and closer the group makes him feel with God.
-----------------
Jack Valero is a numerary for Opus Dei, the conservative Catholic organisation and he's easily their most recognised figure within Britain, acting as spokesman for the group as well as well as being a member of the ruling council of Opus Dei for the UK.
I first met him earlier this week as we debated live on Sky News the significance of Ruth Kelly (an Opus Dei member) being appointed as Minister for Equality. After the broadcast, we chatted as I waited to appear on another news programme and he waited for his taxi to arrive, as he left, Valero asked if I'd like to meet again and discuss his group's attitudes to homosexuality.
Two day's later, I found myself in the sitting room of Orme Court, the group's UK headquarters situated a stones throw from Hyde Park. Valero laughed heartily as we joked as I set up my recording equipment.
I ask Valero to describe his role as a numerary within the group that is often labelled as 'controversial'. “Numeraries are celibate, we feel that God has called us to give ourselves to God in full, all our lives, our time. We don't marry, we go to work perhaps and then the rest of the time we dedicate to giving training and support to the other members around the world.
“I've been celibate since I joined Opus Dei when I was 16. It's tough of course. But before I began working full time for Opus Dei, I used to work in software, so I was in the world and living like anyone else except for my celibacy.
“But it’s very challenging, if you make a commitment to celibacy you are saying to God, 'I will give you this gift for life every day' and you have to struggle because its every day. Its a strong proof of love. If it doesn't work it's very bad and it shouldn't be taken lightly. Like everyone else, I find chastity very challenging."
Feeling rather intrusive, I ask if Valero would have been straight if he were not celibate? “Yes, can we talk about something else?” he responds fiddling to a ring on his wedding finger, “It's a ring to signify a commitment or marriage to God.”
How did his family react to his teenage commitment of celibacy?
“I felt called by God. It was hard for me, really frightening. My Dad was member of Opus Dei, and my Mum was a devout Catholic, my Dad was happy, my Mum was half happy, half sad, she wanted grandchildren. I have three brothers who are married and happy and who have children although my three sisters do not have children yet, so at least my mother has the grandchildren that she wanted.”
Having understood his background a little better, I ask Valero to continue the conversation we began on television earlier this week, what exactly is the stance of Opus Dei towards homosexuality? "Opus Dei doesn’t have views of its own about homosexuality but that it teaches mainstream Catholic teaching, as per the Catechism.
“It is good, it distinguishes between the actions and the people.
“You must never discriminate against someone because all people have the same dignity so you must not discriminate against anyone on the basis of who they are, what they are or what they do. Obviously if they commit crimes like murder you put them in prison because they are dangerous.”
“But the Catholic church believes that some actions are sinful, for example sex outside of marriage or between two men but this is not discriminating against the people because it has this idea that sex was for marriage, marriage is for a man and a woman, for them to stay together for the rest of their lives and procreate and so on. This is an idea shared by many not just Catholics.”
Surprising me slightly, he adds: ““It doesn’t say the homosexual orientation is sinful,” “but he carefully adds that “homosexual sex acts are sinful as are heterosexual acts outside of marriage. But the church doesn't have a problem with sinners, its in the business of helping sinners.”
Veering towards the Da Vinci Code, the book that thrust Opus Dei into the limelight he adds, “On Mary Magdalene, there's the controversy in the Da Vinci Code that the church didn't like her because she was a woman so made her out to be a prostitute. But we don't have a problem with prostitutes because if they repent they have as much dignity as anybody. We consider ourselves to be sinners in need of help.”
Referring to the 1983 catechism of the Catholic church, Valero explains that the “psychological genesis [of homosexuality] remains largely unexplained” but adds that it is“contrary to the natural law.” But rather than a striking condemnation, he adds, that the view of the church is that gay people should be “accepted with respect, compassion, and sensitivity. Every sign of unjust discrimination in their regard should be avoided.”
However, this respect in the view of Valero and the church ultimately boils down to a call for chastity and celibacy. “Homosexuals can be perfect as Christians, we're all called to chastity within the Catholic church. We are keen on love, between a man and a woman, between two men, love is good.”
I was surprised to learn that Valero has gay friends and admits to a close relative of his being openly gay. “If I look at a gay friend of mine, I look at him and think 'I don't agree with some of the things he is doing', but 99 per cent of him is great and he's my friend and I would be stupid to break that bond.”
Turning to his gay relative he meanders onto the nature versus nurture debate concerning the roots of homosexual desires. “I think to myself, 'was she like this when she was little?' I don't know but she's a lovely lady, I like her very much but I don't like her living with another woman. I find it difficult. I don't feel that she's so happy.”
Valero is certainly not naive, he appears aware of the gay community surrounding his office. “When I look at the gay bar down the road, I see people looking for love, looking for this union and ultimately, sex satisfies if its an expression of love. If they don't find it there it makes you feel low.”
I ask him if he thinks that gay people are barred from heaven due to their sexuality. “One can not judge anybody,” he explains. “To get to heaven you have to want to be there with God. The commandments were given so that we could be very happy.”
As he carries on, Valero begins to stop talking to me as a representative of the gay media and turns to me as an individual, saying he now considers me to be his friend. As a friend, he seems genuinely concerned with my well being and my soul.
“It might seem a contradiction to me to say, 'I want you to be really happy but please don't have sex with another man' but ultimately I want you to follow this rule not because I want you to but because I think that it is really good for you. But please do what you like, I'm only putting this forward as a a proposal, hopefully you will follow it because it is beautiful.”
Feeling drawn in by his compassionate manner, I ask him if in his view it is better to be in a monogamous gay relationship than to be promiscuous. “The worst thing is to be promiscuous, then the monogamous relationship and then chastity, I think that's the best. We have a defeatist attitude when it comes to sex, you can not envisage putting limits apart from saying 'you must not touch children' even if you feel like it.
“People who are good, such as Mother Teresa of Calcutta, have a good time in life.”
“I think I'm having a great time but others may say that having sex with lots of people is also a great time but I'm not sure. People who are intrinsically good have a good time.”
As I pack myself up, I try to make it clear that I'm not going to be changing my religious views. I'm Jewish and I've had enough problems trying to reconcile my own religion with my sexuality without even considering any other religious viewpoints. Valero seems to understand and asks me if I'm happy with my partner. When I explain that we've been in a stable relationship for three years, he seems content.
On parting, I still get the impression that he is worrying about me and I have visions of him praying for my soul, which in many ways I really appreciate. Although I can't help worrying myself for him that he has sacrificed the chance to be in a real loving and intimate relationship with a woman rather than dedicating his life to his God.
22:15 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (2) | Per Email verschicken
Opus Dei - Escrivá als Revoluzzer
Das Opus Dei ist ganz anders aus den OÖNachrichten
Ich zitiere:
"Ricardo Estarriol leitet das Informationsbüro des Opus Dei in Österreich. Er gehörte zu der ersten "Mannschaft", die Ende der 50er-Jahre die apostolische Arbeit des Opus Dei in Österreich einleitete.
"OÖN: Eine der zentralen Aussagen von "Sakrileg" ist, dass Jesus mit Maria Magdalena Kinder hatte und die Katholische Kirche diese Tatsache bis heute verheimlicht. Was sagt das Opus Dei dazu?
"Estarriol: "Sakrileg" ist reine Fiktion! Außerdem werden Verschwörungstheorien à la Brown bald langweilig. Da ist die Wirklichkeit viel spannender: Die Kirche bietet den Menschen durch Christus einen Zugang zu Gott an. Das Opus Dei betont, dass dies im Alltag möglich ist.
"OÖN: Warum wird das Opus Dei dann so oft mit Verschwörungstheorien in Zusammenhang gebracht? Etwa, wenn es um den plötzlichen Tod von Papst Johannes Paul I. geht, oder um Wirtschaftsskandale?
"Estarriol: Ich habe nicht das Gefühl, dass das so ist. Ich bin selbst Journalist gewesen. Ich habe vieles über den Tod Johannes Pauls I. gelesen und keine Erwähnung solcher Art gefunden. Es gibt eine umfangreiche Berichterstattung über das Opus Dei, durch die sich jeder eine korrekte Vorstellung verschaffen kann.
"OÖN: Sie sind extra nach Linz gekommen, um den OÖN dieses Interview zu geben. Haben Ihre Mitglieder in Oberösterreich Redeverbot?
"Estarriol: Natürlich nicht! Der Grund liegt nur darin, dass nicht jeder, der im Opus Dei ist, auch gerne Interviews geben muss. Da tue ich mir als Journalist leichter, und der Medienkontakt ist eben meine Aufgabe als Pressesprecher.
"OÖN: Ist es nicht seltsam, dass Opus Dei-Gründer Josefmaria Escrivá so schnell heilig gesprochen wurde? Erweckt das nicht den Eindruck, das Opus Dei habe einen sehr starken Einfluss im Vatikan?
"Estarriol: Der Heilige Stuhl hat 1983 das Verfahren für die Selig- und Heiligsprechung vereinfacht. Die Untersuchung des Lebens des Opus Dei-Gründers fand am Beginn dieser neuen Ära statt. Der Hl. Vater hat vorher und nachher mehrere andere Personen in ähnlich kurzer Zeit selig- und heilig gesprochen, zum Beispiel Mutter Teresa.
"OÖN: Werden die Mitglieder des Opus Dei reglementiert?
"Estarriol: Die Vorgaben des Opus Dei beziehen sich nur auf das geistliche Leben seiner Mitglieder und sind von der Kirche approbiert. Jedes Mitglied handelt in voller Freiheit und Eigenverantwortung. Opus Dei ist eine Personalprälatur - eine seelsorgliche Einrichtung, der sich Männer und Frauen auf Grund einer persönlichen Berufung anschließen.
"OÖN: Immer wieder kommt im Zusammenhang mit dem Opus Dei das Thema Flagellantentum vor. Man munkelt zum Beispiel, dass sich Bischof Klaus Küng und sein Sekretär in St. Pölten selbst geißeln.
"Estarriol: Wenn Sie das auf Grund der Darstellungen Dan Browns fragen, möchte ich betonen, dass dem Opus Dei derartige Praktiken fremd sind. In der Kirche hat es immer verschiedene Formen der Buße gegeben. Wir finden das bei Franz von Assisi oder bei Mutter Teresa. Das Opus Dei schließt das nicht aus. Für einen Gläubigen des Opus Dei spielt sich aber Buße vor allem im täglichen Bemühen um Geduld, Zuverlässigkeit und Mäßigung ab. Damit dürfte sich der zweite Teil Ihrer Frage erübrigen.
"OÖN: Wenn man von Bußfertigkeit spricht - liegt da nicht auch eine gewisse Leibfeindlichkeit nahe?
"Estarriol: Im Gegenteil! Der hl. Josefmaria empfahl Sport, Ausflüge, ausreichend Urlaub, gesunde Ernährung, Sorge um die richtige Kleidung. Natürlich gibt es kein christliches Leben ohne Opfer. Im Opus Dei gibt es aber nicht mehr Buße als sonst in der Kirche.
"OÖN: Dem Opus Dei wird oft reaktionäres Denken nachgesagt. Wo sind die progressiven Ideen?
"Estarriol: Als Escrivá 1928 das Opus Dei gründete, wurde ihm vorgeworfen, revolutionär zu sein! In einer Zeit, als die Laien nur als verlängerter Arm der Kirche betrachtet wurden, predigte er die Autonomie der Laien und ihres Strebens, die Botschaft Christi in weltliche Strukturen einzubringen. Gerade diese Haltung und die Weigerung Escrivás, das Opus Dei in einen Stoßtrupp des politischen Katholizismus zu verwandeln, haben ihm jahrelang Schwierigkeiten eingebracht. Er ist daher heute ein anerkannter Vorläufer der Aussagen des II. Vatikanums über das Laienapostolat. Nicht zuletzt deshalb schätzte ihn auch Kardinal König.
"OÖN: Gibt es soziale Entwicklungen, in denen das Opus Dei eine konzertierte Strategie verfolgt?
"Estarriol: Die Gläubigen des Opus Dei lieben ihre Familie, ihre Gemeinde, ihr Land. Der Opus Dei-Gründer pflegte darauf hinzuweisen, dass der natürliche Sinn der Arbeit zum Großteil im Dienst an den Menschen besteht. Die Mitglieder des Opus Dei wollen der Gesellschaft dienen.
"OÖN: Was fasziniert Sie persönlich am Opus Dei?
"Estarriol: Die Aussicht, Gott mitten in der Welt konsequent folgen zu können, ohne die Arbeit und das Studium aufgeben zu müssen. Ich habe langsam gelernt, dass die geordnete Liebe zu den Dingen dieser Welt mich zur Liebe zu Gott führen kann.
"OÖN: Wie wirkt sich die Zugehörigkeit zum Opus Dei im Alltagsleben aus?
"Estarriol: Sie führt zur Aufmerksamkeit für die christliche Qualität jedes Augenblicks. Mit der Zeit entsteht eine Motivation, sorgfältiger zu arbeiten, verantwortungsvoller zu handeln, geduldiger zu sein, weil es Gott ist, für den man das tut. Die Mitglieder haben für ihren eigenen Verantwortungsbereich keine konkreten Vorgaben. Das gilt auch für den Umgang mit Männern und Frauen.
"OÖN: Propagiert das Opus Dei eine Rückkehr zu einem früheren Zustand der Kirche?
"Estarriol: Das Opus Dei ist seelsorglich ausgerichtet und versteht sich nicht als kirchenpolitischen Faktor. Es will in den Seelen den Wunsch nach Heiligkeit wecken. So wie in der Gesellschaft handelt dann jedes Mitglied entsprechend den ihm zukommenden Verpflichtungen.
"OÖN: Besteht im Opus Dei eine Neigung zum Fundamentalismus - wie in manchen heutigen Strömungen des Islam?
"Estarriol: Nein! Erstens, weil die Kirche jeden Fundamentalismus ablehnt. Zweitens, weil eine der Leidenschaften der Mitglieder des Opus Dei die Liebe zur Freiheit ist. Und drittens, weil die Tatsachen diese Haltung belegen".
21:40 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
10.06.2006
Opus Dei Österreich im Gespräch
Sakrileg - Alles Fantasievorstellungen
Ich zitiere:
"Wien-St.Pölten/Österreich - Dem Opus Dei geht es vor allem um "die Begegnung mit Gott im Alltag": Dies betonte der St. Pöltner Diözesanbischof Klaus Küng..."
"Küng, der vor seiner Bischofsernennung Regionalvikar des Opus Dei für Österreich war, wies die Fantasievorstellungen aus Dan Browns Bestseller "Sakrileg" und dem gleichnamigen Kinofilm zurück.
"Das Opus Dei lehre, in den gewöhnlichen Umständen der Welt die Nachfolge Christi zu verwirklichen. Damit werde dem Missverständnis begegnet, dass jemand, der den Glauben ernst nimmt, "in ein Kloster eintreten oder Priester werden müsse". Dass das Opus Dei vor allem das Ziel verfolge, "gläubige Eliten" in die Machtpositionen der Welt zu schicken, sei "eine falsche Vorstellung", so Küng wörtlich. Es gehe um einen Weg für "Frauen und Männer aus allen Schichten".
"Der Bischof erinnerte an einen Ausspruch des Opus Dei-Gründers Jose Maria Escriva: "Bedenke, dass Du dort, wo Du bist, in Deinem Beruf, in Deiner Familie Christus nachfolgst". Die Arbeit werde zum Gebet. Damit habe Escriva vorbereitet, was im Zweiten Vatikanischen Konzil über die Laien verkündet wurde: Die Kirche sind "nicht nur die Bischöfe und die Priester, sondern alle Getauften".
"Aus seiner persönlichen Kenntnis des Gründers widersprach Bischof Küng den Vorstellungen, wonach typische Merkmale des Opus Dei die Leibfeindlichkeit und Selbstbestrafung seien.
"Das Opus Dei versuche eine Spiritualität zu leben, die "total positiv" ist. Im Hinblick auf die vieldiskutierten (und früher auch bei vielen Ordensgemeinschaften üblichen) Selbstgeißelungen sagte Küng: "Wir scheuen nicht das Opfer, das hat auch seine Bedeutung. Das geduldige Ertragen einer lästigen Person kann manchmal ein größeres Opfer bedeuten als eine total freiwillige Buße, die an Jesus erinnert und überhaupt nicht gesundheitsschädlich ist".
"Das Opus Dei sei auch keine "Geheimsache", betonte Küng: "Wir tragen kein Abzeichen. Aber wenn Sie mit jemand vom Opus Dei zu tun haben, werden Sie es bald erfahren, weil er es Ihnen erzählt". Das Opus Dei sei eine Kraft, die auch die Auseinandersetzung mit dem Zeitgeist nicht scheue.
(JB)
09:16 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
02.06.2006
Blog: ich bin ein Numerarier des Opus Dei
Wow und noch mal Wow!
Dieser Blog Soy un numerario del Opus Dei ist der Hammer! Der geht viel weiter als der Blog Das Opus Dei von innen
Der junge Bloger heißt Antonio Gonzalez. Nach dem Blogger Profil ist er 22 Jahre alt, arbeitet an seiner Dissertation in Physik und studiert gleichzeitig ich weiß nicht was.
Leider auf Spanisch, aber es ist vielleicht eine gute Sprachübung für das Wochenende.
20:05 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken
01.06.2006
Noch ein Foto von Silas!
21:47 Veröffentlicht in Opus Dei | Permalink | Kommentarstatus (0) | Per Email verschicken




